Podziel sie Twoim Camino!

Twoje doświadczenie i przeżycie pielgrzymowania Drogą św. Jakuba, niejednokrotne jest dla Ciebie ważne i ma wpływ na Twoje życie.

Jeżeli chciałbyś w kilku słowach opisać czego doświadczyłeś, jak to Ciebie zmieniło, co zyskałeś, możesz to uczynić wysyłając do nas informację. Jeżeli nie chcesz podawać swoich danych, nie musisz tego robić, informację możesz przesłać anonimowo.

Dziękujemy, w imieniu innych osób, które czekają na Twoje świadectwo pielgrzymowania  Drogą św. Jakuba.

Prześlij Twoje świadectwo Camino

Świadectwa

Jakub

Moje camino, moja droga…

Kiedy dostałem od znajomej „Pielgrzyma” Cohello wiedziałem że kiedyś muszę być na drodze i odwiedzić mojego imiennika i miejsce w którym spoczął.

Muszę wspomnieć że jestem uzależniony i jeszcze 11 lat temu walczyłem z moim nałogiem. Ale wiedziałem że ta książka nie przyszła do nie na darmo. 11 lat temu wyruszyłem na pierwsze moje camino francuskie.
Niestety po niecałych 200km ten „zły” skusił mnie i wróciłem do domu. Myślałem że niestety jeśli nie przeszedłem całej drogi to Bóg nie da mi szansy aby wytrzeźwieć. Wiele rzeczy po powrocie zaczęło mi się sypać poprostu. Rzuciła mnie dziewczyna, wyrzucili mnie z pracy, zostałem bezdomny…

Powrót do Polski i cud, terapia na której byłem 7 miesięcy zadziałała i w tym roku mam rocznicę 10 lat trzeźwości które jak myślę zaczęły się właśnie na francuskiej drodze św Jakuba.

W maju tego roku postanowiłem uczcić tę 10 lat i przeszedłem samotnie Camino Invierno oraz Fisterra i Muxia. Dla mnie jest to odrodzenie i dzięki tej drodze jestem kim jestem.

Na Camino Invierno wychodziłem podziękować swojemu imiennikowi oraz Bogu za nowe życie. Dostałem odpowiedź co dalej z moim życiem i mogę zawierzyć że jestem na dobrej drodze.
Buen Camino 👋🙏🥾

Joanna

Marzyłam długi czas o moim pierwszym wyjściu na szlak, chciałam w Hiszpanii ale dla mnie za drogo, zbyt tłocznie, zbyt głośno więc postanowiłam iść Camino Polaco, Zawsze jakieś trudności wychodziły nie pozwalające wystartować. Kiedy większość na Świętego Jakuba kończy swój szlak ja postanowiłam z Nimi zacząć Jakuba, Krzysztofa, więc mówię no to idziemy chłopaki, proszę mnie prowadzić jak dziecko za ręce od domu do domu i pomagać.

I dokładnie tak było można by książkę napisać jak od samego początku byłam prowadzona. Zarazem to były moje rekolekcje Ignacjańskie w drodze, gdzie można wszystko zobaczyć jak na dłoni. Boże prowadzenie, uważność, zobaczenie Go we wszystkich rzeczach szczególnie przepięknej przyrodzie w lasach, łąkach, puszczy, jeziorach, rzekach, zwierzętach, ptakach, pogodzie we wszystkim i w Sercu. Czułam się jak w raju na spacerze z Bogiem, wszystko inne nie miało znaczenia, byłam codziennie wyczerpana i przeszczęśliwa, obolała i uśmiechnięta , czym więcej mnie to kosztowało tym bardziej byłam w zachwycie.

Ta nasza Polska przyroda onieśmielała mnie swoim pięknem i ciszą ,szczególnie tam od granicy z Litwą do Świętej Lipki. Anioły pomagały z wyprzedzeniem moich myśli, czekam z tęsknota na kolejna możliwość wyjścia na drugi etap. Każdy ofiarowany dzień, myśl, wysiłek, trud, ofiarując Bogu otrzymałam stokroć więcej niż mogłabym sobie marzyć.

Bóg zapłać Jezu i Wam Chłopaki Jakubie i Krzysztofie.
góralka.

SM. Grażyna AM

Moje pielgrzymowanie rozpoczęło się po V klasie szkoły podstawowej – po raz pierwszy poszłam wtedy z parafialną pielgrzymką na Jasną Górę ( w ulewnym deszczu, w trampkach 😉), ok 40 km, co skończyło się odparzeniem stóp i powrotem następnego dnia autobusem z mamą do domu. Jednak „bakcyl pielgrzymowania” został „połknięty” i już dwa tygodnie później maszerowałam do Piekar na doroczną pielgrzymkę kobiet… I tak zostało aż do matury – w lipcu Jasna Góra (w obie strony ok. 85 km), w sierpniu Piekary. Kiedy wstępowałam do Zgromadzenia, jednym z większych wyrzeczeń była myśl, że to koniec pieszych pielgrzymek … Jednak Chrystus nie tylko niczego nam nie zabiera, ale to co Mu oddajemy jeszcze pomnaża: „Każdy, kto dla Mego imienia opuści (…), stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy…” I rzeczywiście – w drugim roku po I ślubach zakonnych zostałam poproszona o pójście z pielgrzymką z jednej z parafii na Jasną Górę – tym razem 4 dni marszu i ponad 100 km – i tak przez kilkanaście lat; były takie wakacje, kiedy pielgrzymowałam na Jasną Górę trzykrotnie, z różnymi grupami, razem ponad 500 km. Kiedyś będąc na Górze św. Anny odkryłam muszelki szlaku Jakubowego i co jakiś czas napotykałam informacje na temat takiej formy pielgrzymowania… Rok przed pandemią jedna z moich współsióstr również zainteresowała się drogami Jakubowymi – jej znajomi byli na Camino portugalskim… Postanowiłyśmy spróbować najpierw w Polsce i ruszyłyśmy na początek na Drogę Jasnogórską… W Sączowie miałyśmy szczęście uczcić relikwie św. Jakuba, a moja współsiostra na pytanie, dokąd idziemy odpowiedziała: ” Do Santiago!” Św. Jakub wziął nas za słowo…😁

W czasie pandemii trafiłam na inicjatywę „wirtualnego Camino” w intencjach pielgrzymowania Jakubowego i możliwości powrotu na szlaki; przeczytałam o człowieku, który w szpitalu w ramach rehabilitacji „pielgrzymował” 100 km po szpitalnych korytarzach – spróbowałam najpierw 100 km, potem wirtualne Camino Portugalskie i wreszcie Camino Frances… i podzieliłam się tą myślą z moją 80-letnią wówczas Mamą, u której zaczynały się problemy z samodzielnym poruszaniem się… Kazała sobie zmierzyć długość dystansu wokół domu ( wyszło 50 m) i odtąd codziennie „pielgrzymowała”, stopniowo zwiększając ilość okrążeń… Po jakimś czasie doszła do takiej formy, że była w stanie w ciągu dnia przejść dystans 6 km podzielony na mniejsze odcinki – do kościoła, na cmentarz, do sklepu… Prosiła też o wydrukowanie jej mapy Via Regia od Medyki do Santiago i każdorazowo zapisywała kilometraż, sprawdzając na mapie, dokąd „doszła” i czytając w internecie opisy dróg i znajdujących się na trasie miejscowości… „Przeszła” w ten sposób Via Regia w Polsce – 900 km od 1.09.2021-27.06.2022 to jest w 10 miesięcy… a potem ” wędrowała” dalej na zachód przez Niemcy Drogą Ekumeniczną do Vacha a potem przez Fuldę do Metz… Kiedy musiała się poddać operacji co uniemożliwiło jej dalsze „wirtualne pielgrzymowanie” miała już na swojej mapie zaznaczoną trasę przez całe Niemcy, powiedziała: ” miałam nadzieję, że jeszcze przejdę przez Francję…”
W dniu, kiedy otrzymałam certyfikat i medal wirtualnego Camino Frances, św. Jakub zaczął „działać”: natrafiłam w internecie na informację o Camino z Sarria do Santiago organizowanym przez pielgrzymów wrocławskich i opolskich z okazji Roku Świętego Jakubowego…

Zadzwoniłam do mojej caminowej towarzyszki z pytaniem, co ona na to? Po krótkim namyśle zapadła decyzja: próbujemy! I chociaż wydawało się, że to nie może się udać – pandemia, raz po raz pojawiające się różnego rodzaju trudności i przeszkody – w Roku Świętym Compostelańskim, w sierpniu, po przebyciu pieszo trasy z Sarria uklękłyśmy i grobu św. Jakuba… Potem, już autokarem dotarłyśmy także ” na koniec świata” do Fisterra…
Po powrocie do domu postanowiłyśmy, że przejdziemy Via Regia w Polsce, od Medyki do Zgorzelca, z konieczności dzieląc ją na 100 kilometrowe odcinki, tak, jak na to pozwalają nasze obowiązki wykorzystując czas urlopu…

Każdorazowo jest to czas doświadczania Bożej opieki i nieustannych cudów…
Wchodząc do kościoła w Skorogoszczy na zakończenie etapu z Toszka przeczytałyśmy na ścianie prezbiterium: ” Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli…”
Za nami już trasa od Pilzna do Skorogoszczy, pozostałe odcinki czekają (powodzie i wojna na Ukrainie wymusiły konieczność wyboru tras nie zawsze w geograficznej kontynuacji) ale Droga czeka a my zaczynamy przygotowania do kolejnego Camino…

Ultreia!