Swoje pierwsze polskie Camino postanowiłem przejść w długi weekend majowy 2026 roku. Jego celem, poza przygotowaniem się do czerwcowego Camino Portugal było przejście tych kilku dni aby wyciszyć się wewnętrznie i znaleźć czas na rozmowę z Panem Bogiem.
Na szlak wszedłem w Lanckoronie aby po czterech dniach zakończyć go w Szczyrku i był to wyjątkowy czas, którego nawet nie zepsuły bolące stopy jak i liczne problemy z oznakowaniem szlaku (aplikacja okazała się być kilka razy ratunkiem). Dodatkowym atutem była cudowna słoneczna pogoda, która szczególnie w połączeniu z górskim (leśnym) odcinkiem na i z Leskowca okazał się prawdziwą perełką i przyniósł najwięcej wspaniałych chwil, rozmyślań i modlitw tym bardziej że byłem na niej w zasadzie całkowicie sam.
Beskidzki szlak Św Jakuba to na prawdę wyjątkowa trasa do której przejścia serdecznie namawiam i na którą na pewno jeszcze wrócę. Buen Camino


