Witam wszystkich, których zainspiruje moja krótka trasa rowerem z Kraków Łagiewniki do Kościoła św. Jakuba w Raciborzu. Przede wszystkim chcę podziękować za wytyczenie pięknej trasy, aczkolwiek nie koniecznie łatwej, ale za to piękne widoki naszej ukochanej ojczyzny pomogły mi zapomnieć o trudach w upalne lato w lipcu, jakie było gdy podróżowałem. Trasę przejechałem bez przygotowania treningowego, więc potrzebowałem kilka noclegów po drodze i tak też się stało. Pierwszy nocleg na Grodzisku za Skałą w Ojcowie u księdza Stanisława Langier, sam Pan Bóg mi tam miejsce wyznaczył i posłał w chwili, gdy było już bardzo późno wieczorem, słońce już zachodziło powoli i nie miałem już sił dalej podróżować, a noclegu wokół nigdzie nie było. Zatrzymałem się więc w pobliskiej przystani, gdzie sprzedawana była kiełbasa i grochówka, tam dowiedziałem się od właściciela, że parafia Grodzisko znajduje się na dość wysokim wzniesieniu, na które się trzeba wspiąć, ja jeszcze z rowerem na plecach. Gdy tam się udałem księdza nie było za to spotkałem dwie miłe kobiety, które pomogły mi z kontaktować się później z Księdzem, który akurat był już po Mszy św. w innym kościele i zabrał mnie do siebie na nocleg, za co jestem księdzu do dziś wdzięczny.
Poza tym parę uwag odnośnie samej trasy. Chciałbym tu nadmienić, że już na wyjedzie z Krakowa do Gebułtowa trasa mogła by być lepiej trochę oznaczona i trasa jeszcze przed Olkuszem aż do początku miasta Dąbrowa Górnicza – nie uważam, że powinna ulec modyfikacji, ale trudna jest zwłaszcza nawierzchnia na rower, ja nie złapałem dętki ale na takie odcinki czasami na tym dystansie, gdzie były dziury sporych rozmiarów złapanie dętki nie było by w tym nic nadzwyczajnego, że tak by się stało nie biorąc pod uwagę, że było multum ogromnych dziur, które mogły by zwalić rowerzystę z roweru. Może też bym się tym tak nie przejmował, gdybym nie podróżował sam, ale jak jest człowiek w szczerym polu to późnej ma też uczucia mieszane …jakby a gdyby… ale na szczęście z Bożą pomocą dojechałem do końca z czego się ogromnie cieszę, że dałem radę.
W przyszłym roku chcę iść do Hiszpanii z Porto, zobaczymy czas pokaże żeby tylko zdrowie dopisało ale to już pieszo. A w Polsce z Gidle chciałem przejechać trasę na rowerze do Raciborza rowerem, zobaczymy co będzie pierwsze pozdrawiam i przepraszam za niedociągnięcia i błędy, jest późno już dziś jak piszę a jeszcze dzieci mamy trójkę i trzeba było ich położyć spać.
Buen camino


