Marzyłam długi czas o moim pierwszym wyjściu na szlak, chciałam w Hiszpanii ale dla mnie za drogo, zbyt tłocznie, zbyt głośno więc postanowiłam iść Camino Polaco, Zawsze jakieś trudności wychodziły nie pozwalające wystartować. Kiedy większość na Świętego Jakuba kończy swój szlak ja postanowiłam z Nimi zacząć Jakuba, Krzysztofa, więc mówię no to idziemy chłopaki, proszę mnie prowadzić jak dziecko za ręce od domu do domu i pomagać.
I dokładnie tak było można by książkę napisać jak od samego początku byłam prowadzona. Zarazem to były moje rekolekcje Ignacjańskie w drodze, gdzie można wszystko zobaczyć jak na dłoni. Boże prowadzenie, uważność, zobaczenie Go we wszystkich rzeczach szczególnie przepięknej przyrodzie w lasach, łąkach, puszczy, jeziorach, rzekach, zwierzętach, ptakach, pogodzie we wszystkim i w Sercu. Czułam się jak w raju na spacerze z Bogiem, wszystko inne nie miało znaczenia, byłam codziennie wyczerpana i przeszczęśliwa, obolała i uśmiechnięta , czym więcej mnie to kosztowało tym bardziej byłam w zachwycie.
Ta nasza Polska przyroda onieśmielała mnie swoim pięknem i ciszą ,szczególnie tam od granicy z Litwą do Świętej Lipki. Anioły pomagały z wyprzedzeniem moich myśli, czekam z tęsknota na kolejna możliwość wyjścia na drugi etap. Każdy ofiarowany dzień, myśl, wysiłek, trud, ofiarując Bogu otrzymałam stokroć więcej niż mogłabym sobie marzyć.
Bóg zapłać Jezu i Wam Chłopaki Jakubie i Krzysztofie.
góralka.


